Przejdź do treści

Żądania (WIKIPEDIA)

Historia > Monachium

Żądania

Okazało się, że napastnicy należą do palestyńskich fedainów z obozów dla uchodźców w Libii, Syrii i Jordanii. Zostali oni zidentyfikowani jako Luttif Afif (Issa), który dowodził (trzech z braci Issy było również członkami Czarnego Września, dwóch z nich przebywało w izraelskich więzieniach); jego zastępca Yussuf Nazzal (Tony), oraz Afif Ahmed Hamid (Paolo), Khalid Jawad (Salah), Ahmed Chic Thaa (Abu Halla), Mohammed Safady (Badran), Adnan Al-Ghashey (Denawi) i jego kuzyn Jamal Al-Ghashey (Samir).

Według Simona Reeve, Afif, Nazzal i jeden z ich współpracowników pracowali w różnych miejscach wioski olimpijskiej, zbierając jednocześnie informacje przez kilka tygodni na temat potencjalnych celów.

Członek urugwajskiej delegacji, który mieszkał z Żydami, twierdził, że spotkał Nazzala w środku budynku przy Connollystraße 31 mniej niż 24 godz. przed atakiem, ale jako że był pracownikiem wioski, nie wzbudził on żadnych podejrzeń. Pozostali członkowie grupy dostali się do Monachium pociągiem i samolotem kilka dni przed atakiem. Wszyscy członkowie urugwajskiej i hongkongskiej drużyny olimpijskiej, którzy mieszkali w tym samym budynku co izraelska drużyna, zostali wypuszczeni przez porywaczy bez żadnych przeszkód.
Napastnicy zażądali wypuszczenia i bezpiecznej możliwości przedostania się do Egiptu dla 234 Palestyńczyków i innych niearabskich więźniów przetrzymywanych w Izraelu oraz dwóch niemieckich terrorystów przetrzymywanych w niemieckich więzieniach, Andreasa Baadera i Ulrike Meinhof, założycieli niemieckiej Frakcji Czerwonej Armii (RAF). Terroryści wyrzucili ciało Weinberga przed drzwi frontowe, by pokazać ich determinację. Odpowiedź Izraela była natychmiastowa i ostateczna – nie będzie żadnych negocjacji. Twierdzi się, że niemieckie władze pod przewodnictwem kanclerza Willy’ego Brandta i ministra spraw wewnętrznych Hansa-Dietricha Genschera odrzuciły izraelską propozycję wysłania do Niemiec izraelskiej jednostki sił specjalnych. Bawarski minister spraw wewnętrznych, Bruno Merk, który dowodził centrum kryzysowym wraz z Genscherem i komendantem monachijskiej policji Manfredem Schreibnerem, zaprzeczył, że taka oferta w ogóle istniała. W konsekwencji niemiecka policja, która odbijała zakładników, nie mając wcześniejszego przeszkolenia w takich operacjach, została pozbawiona wyspecjalizowanej pomocy technicznej.
Według dziennikarza Johna K. Cooleya fakt, że zakładnicy byli Żydami, postawił Niemców w niezwykle niekorzystnej sytuacji politycznej. Cooley twierdził, że niemieckie władze oferowały porywaczom jakąkolwiek kwotę pieniędzy, a nawet wymianę na wysokich rangą Niemców, w zamian za wypuszczenie zakładników. Obie oferty zostały odrzucone.
Szef monachijskiej policji Manfred Scheiber i Bruno Merk, Minister Spraw Wewnętrznych Bawarii, negocjowali bezpośrednio z porywaczami, powtarzając ofertę dowolnej kwoty pieniędzy. Według Cooleya odpowiedź terrorystów brzmiała: „Pieniądze nic nie znaczą dla nas; nasze życia nic dla nas nie znaczą”. Magdi Gohary i Mohammad Khadif, egipscy doradcy Ligi Arabskiej, oraz A.D. Touny, egipski członek MKOl, również próbowali dojść do porozumienia z terrorystami, jednak również nieskutecznie. Jakkolwiek negocjatorzy potrafili przekonać ich, że ich żądania są rozważane, dzięki czemu Issa pięć razy przekładał ostateczny czas ultimatum. W innych rejonach wioski sportowcy toczyli normalne życie, nie zwracając uwagi na wydarzenia dziejące się niedaleko. Igrzyska kontynuowano dopóki nie wywarto nacisków na MKOl, aby je przerwano, co stało się 12 godz. po zamordowaniu pierwszego z zakładników. Amerykański maratończyk Frank Shorter, obserwujący wydarzenia z balkonu jego budynku położonego opodal miejsca przetrzymywania zakładników, mówił: „Wyobraź sobie tych biedaków. Co pięć minut psychol z karabinem mówi: »Zabijmy ich teraz«, a ktoś inny mówi: »Nie, poczekajmy jeszcze trochę«. Jak długo byś to wytrzymał?”.
Niewielki oddział niemieckiej policji został przydzielony do wioski olimpijskiej. Byli to członkowie niemieckiej policji granicznej, słabo wyszkoleni i bez określonego planu działania, ubrani w olimpijskie dresy, noszący broń półautomatyczną. Zajęli oni pozycje, oczekując na rozkazy, które nigdy nie przyszły. W tym czasie kamery telewizyjne filmowały przygotowania do szturmu i nadawały je na żywo. Dzięki temu porywacze dobrze wiedzieli, co się dzieje wokół budynku. Na zdjęciach archiwalnych można zauważyć, jak jeden z porywaczy wychyla się, by zobaczyć policjantów ukrywających się na dachu. Po tym, jak Issa zagroził zabiciem dwóch zakładników, policjanci wycofali się.
W pewnym momencie kryzysu negocjatorzy zażądali bezpośredniego kontaktu z zakładnikami na dowód tego, że jeszcze żyją. Trener szermierki Andre Spitzer, który płynnie mówił po niemiecku, oraz trener strzelectwa Kehat Shorr rozmawiali z niemieckimi oficjelami przez okno na drugim piętrze oblężonego budynku, pod okiem dwóch terrorystów z wycelowaną w nich bronią. Kiedy Spitzer próbował odpowiedzieć na pytanie, został uderzony kolbą AK-47 na oczach kamer transmitujących wydarzenia, po czym został odciągnięty od okna. Kilka minut później Genscher i Walter Töger, burmistrz wioski olimpijskiej, zostali na chwilę wpuszczeni do budynku i rozmawiali z zakładnikami. Tröger był bardzo poruszony tym, w jak godny sposób zakładnicy wytrzymują sytuację, oraz tym, że wyglądali na pogodzonych z losem. Zauważył też, że niektórzy z zakładników, a w szczególności Gutfreund, zaczęli okazywać oznaki psychicznego wyczerpania. Zauważył też, że David Berger został postrzelony w lewe ramię. W czasie składania sprawozdania zespołowi kryzysowemu, Genscher i Trōger powiedzieli, że widzieli „czterech lub pięciu” terrorystów w budynku. Co ważne, liczby te zostały przyjęte jako pewnik.


Wróć do spisu treści