Przejdź do treści

Odpowiedź NASA (WIKIPEDIA)

Historia > Challenger

Po katastrofie „Challengera”, w oczekiwaniu na wnioski komisji Rogersa, wstrzymano dalsze loty wahadłowców. Podczas gdy po pożarze Apollo 1 w 1967 NASA prowadziła własne wewnętrzne śledztwo, działania agencji po tragedii „Challengera” były bardziej uzależnione od osądów organizacji z zewnątrz. Komisja Rogersa wystosowała dziewięć zaleceń mających poprawić bezpieczeństwo programu lotów wahadłowców. Prezydent Reagan zobowiązał NASA do wypracowania w ciągu 30 dni planu ich wdrożenia.

W odpowiedzi na zalecenia komisji, NASA zainicjowało proces całkowitego przeprojektowania rakiet dodatkowych, nadzorowany przez niezależną grupę inżynierów – zgodnie z zaleceniem komisji. Umowa między NASA a firmą Morton Thiokol, podwykonawcą odpowiedzialnym za rakiety dodatkowe, zawierała klauzulę mówiącą, że w razie awarii prowadzącej do „utraty życia lub misji”, Thiokol zapłaci grzywnę w wysokości 10 mln dol. i formalnie przejmie prawną odpowiedzialność za awarię. Thiokol dobrowolnie zgodził się zapłacić grzywnę w zamian za niepociąganie do prawnej odpowiedzialności.

NASA powołała też nową komórkę w swojej strukturze organizacyjnej, Biuro ds. Bezpieczeństwa, Niezawodności i Nadzoru Jakości (ang. Office of Safety, Reliability and Quality Assurance), której szef – zgodnie z zaleceniami – odpowiadał bezpośrednio przed dyrektorem agencji. Na stanowisko szefa tejże komórki wyznaczono George’a Martina, pracującego wcześniej w firmie Martin Marietta Były dyrektor lotu promu „Challenger”, Jay Greene, został szefem działu bezpieczeństwa w dyrekcji agencji.

Nierealistyczny plan lotów wykonywany przez NASA został skrytykowany przez komisję Rogersa i uznany przez nią za czynnik mogący doprowadzić do wypadku. Po katastrofie NASA podjęła próbę wypracowania bardziej realnej częstotliwości lotów wahadłowców: dodano kolejny prom „Endeavour” – i negocjowano z Departamentem Obrony zwiększenie udziału wieloczłonowych rakiet nośnych w wynoszeniu satelitów na orbitę (by nie musiały tego robić wahadłowce). W sierpniu 1986 prezydent Reagan oświadczył również, że promy nie będą więcej wynosiły na orbitę ładunków komercyjnych. Po 32 miesiącach zawieszenia, kolejna misja promu, STS-26, została wystrzelona 29 września 1988.

Pomimo znaczących zmian dokonanych przez NASA po wypadku „Challengera”, wiele osób zastanawiało się, czy owe zmiany w strukturze zarządzania i kulturze organizacyjnej są faktycznie głębokie i czy będą długotrwałe. Po katastrofie promu „Columbia” w 2003 uwaga specjalistów ponownie skupiła się na zapewnieniu bezpieczeństwa przez menadżerów agencji. Komisja śledcza do sprawy wypadku Columbii (CAIB) wywnioskowała, że NASA nie wyciągnęła nauczki z „lekcji”, jaką była katastrofa „Challengera”. W szczególności, agencja nie ustanowiła faktycznie niezależnego biura nadzoru bezpieczeństwa; uznano, że na tym polu odpowiedź NASA na zalecenia komisji Rogersa nie uwzględniły intencji komisji. CAIB uznało, że „przyczyny tragedii „Challengera”, leżące w samej agencji, nie zostały usunięte”, i że ten sam „błędny proces podejmowania decyzji”, który doprowadził do wypadku „Challengera” był odpowiedzialny za tragedię „Columbii” 17 lat później.

Wróć do spisu treści